Stargardzki Portal Internetowy
 
Reklama w portalu
Szukaj w portalu
21 Maj 2012
Tymoteusz, Wiktor, Kryspin
24.06.2011 12:05
Bycza zadyma w Milówce
Grzegorz Śleziak z Milówki urządził w swoim Leśnym Grodzie pierwszą prawdziwą corridę w Polsce. Tyle, że bezkrwawą. Dla ekologów stał się jednak wrogiem numer jeden i zanim zorganizował pierwszy pokaz, o jego pomyśle wiedziała cała Polska. - Właściwie to nie wiem, czy się denerwować na ekologów, czy im dziękować. Dzięki ich akcji miałem darmową reklamę w całym kraju – mówi pan Grzegorz. – Zdumiej strony napsuli mi krwi, bo zaczęli krytykować coś, o czym nie mieli bladego pojęcia. Śleziak już ładnych kilka lat temu założył w Milówce własny biznes – ogród botaniczny. Nazwał go Leśny Gród. Dwoił się i troił, jednak interes kręcił się (i zresztą nadal tak jest) kiepsko. Z różnych względów. - Mało ludzi – tłumaczy właściciel Grodu. – Przyjeżdżają, owszem, ale żeby to utrzymać, musiałoby być dwa razy tyle. To przecież kosztuje. A nikt ni w tym nie pomaga. Muszę więc cały czas oferować ludziom coś nowego. Trochę więc dla podtrzymania Grodu przy życiu, trochę z rozbudzonej pasji poprzez pobyt w Hiszpanii, Grzegorz Śleziak postanowił zorganizować w Milówce corridę. - Byłem w Hiszpanii i poznałem corridę od podszewki – tłumaczy nasz rozmówca. – Wiele informacji obiegowych na jej temat to czysta bzdura. Rzeczy wyssane z palca przez takich, którzy nigdy corridy nie widzieli, ledwo o niej słyszeli, ale twierdzą, że jest zła. Nie popieram zabijania zwierząt. Ale corrida to dla Hiszpanów sport narodowy, ich tradycja i kultura. Byk może na niej wystąpić tylko raz, bo za drugim razem nie jest już agresywny ponieważ zna miejsce. Jeśli utrzyma się przy życiu przez 20 minut, otrzymuje prawo łaski. Proszę pomyśleć ile zwierząt i w jakich koszmarnych warunkach zabija się w rzeźniach. Tym powinni zając się ekolodzy, a nie moją corridą, która ma na celu nie dręczenie zwierząt, a ich ocalenie. To zwykłe szukanie przez nich taniej sensacji. Chyba po to, żeby istnieć w mediach. Śleziak wyjaśnia, że od Hiszpanów otrzymał dwa byki, które – gdyby ich nie kupił – trafiłyby pod nóż. - Ratuję je, a nie dręczę – tłumaczy. – Tymczasem ekolodzy w Polsce protestują, bo nie wiedzą o co chodzi. - To absurdalny pomysł – twierdzi Jacek Bożek z klubu ekologów Gaja. – Jest to w Polsce zabronione ustawowo. Nie ma nic wspólnego z naszą kulturą, czy tradycją. Na dodatek tę całą corridę mają oglądać dzieci… Poza tym ten człowiek nie rozumie, że byki, które sprowadza do siebie to specjalnie hodowany do walk gatunek, bardzo agresywny i niebezpieczny. Kto będzie odpowiadał, jak komuś stanie się krzywad? Dlatego protestujemy i będziemy się temu sprzeciwiać. – On nie rozumie, co robi. - Nie wiem, za co oni biorą pieniądze, ale na pewno nie za myślenie – mówi z kolei o ekologach Grzegorz Śleziak. – Moja corrida jest bezkrwawa, to pokazy dla dzieci, tłumaczenie zwyczajów i kultury Hiszpanów. Mój byk jest łagodny jak baranek. Je z ręki i lubi się bawić. Agresywne zachowanie wykazali ekolodzy… Pierwszy pokaz w Milówce odbył się na początku czerwca. Śleziak, na mini arenie zbudowanej z drewna, zaprezentował gumowego byka i sposoby walki z nim, tłumaczył zwyczaje związane z corridą i… dobrze się bawił. - To żałosne, co ten człowiek pokazał – skwitowali po występie ekolodzy. – Tak czy inaczej będziemy się temu przyglądać.

Beskidy

Beskidy