Salwa honorowa kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego, liczne poczty sztandarowe, duchowni, ludzie świata polityki i samorządu oraz tłumy mieszkańców z Podbeskidzia pożegnały ks. prałata Józefa Sanaka.
Wzorowy kapłan, życzliwy człowiek
Niewiele osób, tak jak śp. ks. Józef Sanak, mogło się poszczycić tym, że żyjąc długo i intensywnie wszędzie gdzie się pojawiała budziła tylko pozytywne emocje. Dlatego też nikogo nie dziwił fakt licznych delegacji z bardzo różnych środowisk, które przyszły aby razem z nim odbyć ostatnią drogę z Kościoła Opatrzności Bożej na cmentarz w Białej.
Zanim jednak odbył się pogrzeb, dzień wcześniej 18 lutego br. w Bielsku –Białej odbyła się pierwsza część uroczystości pogrzebowych zasłużonego duchownego tzw. importa. Wtedy też po uroczystym wprowadzeniu doczesnych szczątków kapłana do świątyni, została odprawiona Msza święta, która rozpoczynała oficjalny czas modlitw i ostatniego pożegnania ze zmarłym. Tej część liturgii przewodniczył ks. kardynał Franciszek Macharski.
19 lutego br. W Bielsku-Białej odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. ks. prałata Józefa Sanaka – dzisiaj można już śmiało napisać człowieka legendę, który swoim życiorysem mógłby obdzielić co najmniej kilka osób. Liczne grono wiernych modliło się w kościele Opatrzności Bożej podczas Mszy św., której przewodniczyli ks. biskupi Tadeusz Rakoczy i Janusz Zimniak. Liturgię celebrowało około 100 kapłanów z diecezji bielsko-żywieckiej, archidiecezji krakowskiej i katowickiej. Wśród nich był m.in. bp pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Zając.
Podczas Mszy św. pogrzebowej w homilii ks. prof. Tadeusz Borutka, dyrektor Instytutu Teologicznego w Bielsku-Białej, przypomniał sylwetkę i niezwykłe losy niezłomnego kapłana, byłego działacza AK, ofiary represji stalinowskich, kapelana podbeskidzkiej „Solidarności”. Zwrócił przy tym uwagę, że ks. Sanak przez całe swoje życie w sposób szczególny zgłębiał tajemnicę Krzyża. -„W jego 90-letnim życiu „Misterium Crucis” objawiało się w sposób szczególnie czytelny. Ks. prałat nie tylko dobrze rozumiał wymowę tego szczególnego znaku zbawienia, nie tylko go chętnie adorował, ale głosił całym swoim życiem. Bardzo odpowiedzialnie traktował słowa Chrystusa o krzyżu i jego naśladownictwie” – mówił ks. Tadeusz Borutka.
Przed wyprowadzeniem z kościoła doczesnych szczątków ks. Sanaka listy pożegnalne odczytał ks. prałat Józef Sopicki proboszcz parafii przy Kościele Opatrzności Bożej w Bielsku- Białej, wieloletni przyjaciel i współpracownik zmarłego. Przemówienia pożegnalne nad trumną śp. ks. Sanaka wygłosili przedstawiciele parlamentarzystów, władz miejskich i samorządowych, stowarzyszeń kombatanckich i podbeskidzkiej „Solidarności”. Jak również bp Paweł Anweiler, zwierzchnik diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego złożył kondolencje w imieniu wspólnoty bielskich ewangelików.
Natomiast Jacek Krywult, prezydent Bielska-Białej, przemawiając w imieniu samorządu powiedział: - Człowiek-historia, człowiek-legenda. Takie określenia przywodzi na myśl postać księdza prałata Józefa Sanaka. Ale tak naprawdę żadne słowa nie są w stanie w pełni oddać jego wielkości i wyjątkowości.
Był wybitnym duszpasterzem – zawsze wiernym chrześcijańskim wartościom i z sercem odnoszącym się do każdego, bez wyjątku człowieka. Był wielkim patriotą, którego miłość do Ojczyzny zaprowadziła, aż do stalinowskiego więzienia. Był nieocenionym działaczem społecznym – z troską odnoszącym się do każdego potrzebującego. Był po prostu wspaniałym człowiekiem.
Nie bez powodu ksiądz Józef Sanak został w 1991 roku decyzją ówczesnej Rady Miejskiej Bielska-Białej wpisany jako jedna z pierwszych osób do Księgi Zasłużonych Obywateli naszego miasta. Przez kilkadziesiąt lat aktywnie działał na rzecz Bielska-Białej i jego mieszkańców. Czynił to niemal do ostatnich chwil swojego życia, czym zaskarbił sobie nasz szacunek, wdzięczność i wieczną pamięć.
Dziś w imieniu władz miasta, Rady Miejskiej oraz mieszkańców Bielska-Białej oddaję temu wielkiemu człowiekowi należny hołd. Dziękuję Opatrzności Bożej, że tyle lat był wśród nas i że dane było nam z nim obcować.
W takiej chwili trudno ustrzec się osobistej refleksji. Znałem i przyjaźniłem się z księdzem Józefem przez blisko trzydzieści lat. Zawsze bardzo wysoko ceniłem sobie tę znajomość, bo takich osób jak ksiądz prałat nie spotyka się często. Tego autorytetu będzie nam bardzo brakowało- mówił Jacek Krywult, prezydent Bielska-Białej.
Ks. prałat Józef Sanak przeżył 90 lat. Zmarł 12 lutego, w 66. roku kapłaństwa. Za swą działalność był wielokrotnie odznaczany Prezydent Lech Wałęsa przyznał mu Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Wojsko uhonorowało go najpierw stopniem kapitana, a później awansem na podpułkownika. O tym ostatnim awansie wiedziała tylko garstka osób, co najlepiej świadczy o jego skromności i nie przywiązywaniu przez zmarłego wagi do ziemskich zaszczytów.
Warto na koniec przypomnieć sylwetkę tego zmarłego kapłana.
Ksiądz Józef urodził w Przeciszowie k/Zatora 28 lipca 1917. Po zdaniu egzaminu maturalnego w 1936 roku wstąpił na Wydział Teologicz¬ny Uniwersytetu Jagiellońskiego, który ukończył już w sposób tajny w 1941 roku. We wrześniu 1939 roku dowodził drużyną kleryków w ramach tzw. Legii Akademickiej, transportując lekarstwa rzeką Wisłą. Święcenia kapłańskie otrzymał 6 kwietnia 1941 roku w Krakowie z rąk ks. arcybiskupa krakowskiego Adama Sapiehy.
Pierwszą jego placówką były Jawiszowice. Tam też został zaprzysiężony jako żołnierz AK (ps. Kapelan). Od 1943 roku pracował na parafii w Andrychowie. Działając w strukturach konspiracyjnych organizował pomoc dla więźniów obozu w Oświęcimiu. – Nasza grupa liczyła 15 osób, wzajemnie się nie znaliśmy, a nawet dla bezpieczeństwa nie przybraliśmy pseudonimów, bowiem po nich Niemcy również mogliby się zorientować kto jest kim. W ciągu dnia organizowaliśmy żywność i leki, a pod osłoną nocy zanosiliśmy i ukrywaliśmy je w miejscach, gdzie pracowali więźniowie wyprowadzani z obozu. Najczęściej pracowali oni przy rozbiórce pozostałych budynków i przy melioracji. Wyprawa na takie miejsce była podwójnie niebezpieczna, gdyż nie tylko chodziło o łamanie godziny policyjnej, ale miejsca pracy były patrolowane przez SS z psami- informował w ostatnim udzielonym naszej redakcji wywiadzie śp. ksiądz Józef Sanak.
Po zakończeniu II wojny światowej przeszedł w Andrychowie do pracy jako katecheta w tutejszej szkole podstawowej a potem w liceum. 23 paździer¬nika 1950 roku został aresztowany przez UBP. Za odmowę wyjawienia tajemnicy spowiedzi św. członka podziemia walczącego z komunistami. Został po dłu¬gim śledztwie w więzieniu w Katowicach oskarżony o rzekome szpiegostwo i usiłowanie obalenia ustroju i skazany w 1951 roku w bezprawnym procesie przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Katowicach na 8 lat więzienia, z utratą praw publicznych na 5 lat. Jak się dowiedzieliśmy od ks. Sanaka jednym z członków grupy pomagającej więźniom z Oświęcimia był Stefan Sordyl, który po wojnie wyemigrował do Monachium. Wrócił jednak do Polski do rodziny. Nie widząc tutaj dla siebie miejsca ponownie postanowił nielegalnie opuścić kraj. Sordyl ukrywał się w Czechowicach Dziedzicach. Przed wyjazdem żona pana Stefana poprosiła ks. Józefa, aby ten go wyspowiadał przed tak trudną i niebezpieczną podróżą. Ksiądz Sanak udał się na miejsce i wykonał kapłański obowiązek. – Nie zdawałem sobie sprawy, że byłem śledzony. W wytoczonym procesie, stwierdzono w akcie oskarżenia, iż mogłem przekazać informacje stanowiące tajemnice państwową, a później bez udowodnienia czegokolwiek zostałem skazany na 8 lat więzienia- wspominał śp. ks. Józef Sanak. W dokumentach Urzędu Bezpieczeństwa przysłanych z Warszawskiego Instytutu Pamięci Narodowej czytamy: Sanak Józef(...) W latach 1948-1950 współpracował z agentem wywiadu USA ( CIC w Monachium) Stefanem Sordylem, przekazując mu wiadomości stanowiące tajemnicę państwową z dziedziny politycznej z terenu województwa krakowskiego i katowickiego. Aresztowany 23.01. 1950. Wyrokiem WSR w Katowicach z 5.05.1951 skazany na 8 lat więzienia. Karę odbywał ZK Cieszyn, Strzelce Op, Katowice. Zwolniony po ułaskawieniu 20.10.1955. (Mat. W Wydział „C” WUSW Katowice nr 2064/III).
-To było moje drugie seminarium- wspominał sp. ks. Józef. – Z tego okresu w mojej pamięci utkwił mi szczególnie dzień, gdy do naczelnika więzienia przyszedł list od robotników z Andrychowa. Naczelnik pokazał mi go. W trakcie jak zapoznawałem się z jego treścią moje serce napełniało się wielkim światłem i radością. Oto ci prości ludzie napisali prośbę do szefa więzienia, aby ten złagodził w stosunku do mnie rygory więzienne, gdyż na pewno jestem niewinny, a cała sprawa to pomyłka, a oni w zamian ofiarują się, że wypracują 120% obowiązującej normy! Po przeczytaniu listu ośmieliłem się zadać pytanie naczelnikowi, czy robotnicy broniliby wroga klasowego? A na koniec widząc jego poirytowanie zapytałem: Ciekawe, czy gdyby Pana tu osadzono, czy robotnicy napisaliby list w pana obronie? Nie muszę nikomu tłumaczyć, iż po czymś takim o żadnych ulgach nie mogło być mowy- przypomina ks. Sanak.
Będąc w więzieniu napisał bardzo wzruszający list do swojej mamy: - Zdarza się czasem w więziennym życiu, że w nocy, na skraweczku nieba, które widać przez kraty, ukazuje się mała gwiazdka, a wówczas jakiś promyk radości wstępuje w serce więźnia, podobna radość ogarnia mnie obecni , gdy otrzymałem pozwolenie na pisanie tego listu do Ciebie Mateczko. (...) Tylko ciebie Mamusiu błagam, nie martw się nieszczęściami, jakie na nas spadają. Bóg ma specjalne zamiary, skoro nas tak ciężko doświadcza, ale to wszystko wyjdzie na dobre”- pisał ks. Józef z więzienia w Katowicach do swojej matki 11 marca 1951.
Więziony był w stalinowskich katowniach w Ka¬towicach, Cieszynie i Strzelcach Opolskich do 20 października 1955 roku. Mimo tragicznych przeżyć nie dał się złamać wykazał niezłomną postawę żarliwego polskiego pa¬trioty i katolika.
W 1956 roku powrócił do pracy duszpasterskiej w Andrychowie. Następnie w latach 1961-1971 był proboszczem parafii pw. św. Szymona i Judy w Kozach. W 1971 roku został mianowany przez ks. arcybiskupa Karola Wojtyłę proboszczem parafii Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej (od 1975 roku był także dziekanem bialskim).
W 1980 roku poparł powstanie NSZZ ..Solidar¬ność", zostając duszpasterzem tej organizacji na terenie Bielska-Białej. To jego niezłomna postawa w czasie pamiętnego strajku na Podbeskidziu w styczniu i lutym 1981 roku podtrzymywał na duchu walczących robotników.
Kiedy 13 grudnia 1981 roku zostaje wprowadzony stan wojenny, tworzy nieformalną komitet pomocy dla więzionych i ich rodzin. Jeździł z pomocą duchową do miejsc przetrzymywania członków Solidarności. W tym samym czasie regularnie odprawia w kościele Opatrzności Bożej Mszę Święte za ojczyznę. W 1992 otrzymał tytuł kanonika i przeszedł na emeryturę.
W 1995 rok otrzymał godność honorowego członka NSZZ „Solidarność", przyznaną przez jego Komisję Krajową. Ksiądz Sanak był kawalerem licznych orderów i odznaczeń, m.in. Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia polski, Krzyża AK, Krzyża Partyzanckiego, Medalu Wojska i innych. Otrzymał też godność Honorowego Obywa¬tela Miasta Bielska-Białej (1991) i został wpisany do Księgi Zasłużonych dla Miasta Bielska-Białej.
W 2001 roku wydał przejmujące wspo¬mnienia więzienne pt. „Gorszy niż bandyta". W 2002 roku otrzymał kościelną godność prałata. Od 1997 roku był członkiem Stowarzyszenia Dom Polski, gdzie pełnił funkcję opieku¬na duchowego.
Jacek Kachel
Więcej przeczytasz w Magazynie Samorządowym W Bielsku-Białej
Ps. Teksy o życiu ks. Józefa Sanaka, i powyższa nota biograficzna oparta została na podstawie książki dr Jerzego Polaka pt. Dzieje Domu Polskiego w Bielsku-Białej.